przysiadł na słupie granicznym
bez mapy bez kompasu
niósł w dziobie śpiew
nie znając ojczyzny
wiatr przeglądał pióra
jakby szukał w nich słów
nieużywanych przez ludzi
za plecami miał rzekę
przed sobą pustkę
a smukły cień
ciągnął się jak pytanie
jeśli polecę dalej
czy
świat zapomni o mnie