weź głęboki oddech
potem drugi na zapas
policz do dziesięciu
albo do jutra
zaparz herbatę
i patrz jak liście
robią to czego nie umiesz –
opadają bez lęku
jeśli listonosz przyniesie rachunki
udawaj że to listy miłosne
jeśli sąsiad znów trzaska drzwiami
może to oklaski
nie walcz z losem
sam kreśli scenariusz
pogłaszcz dzień po grzbiecie
i pozwól odejść