najpierw kazali wejść powoli
zanurzyć stopy, oswoić chłód
potem ręce jak skrzydła
odpychać wodę, ale nie za mocno
mówili, że to proste
wystarczy ufać wodzie
nie walczyć z nią, dać się unosić
ale nie powiedzieli
co robić, gdy brzeg nagle znika
a usta zapominają, jak sięgać powietrza