dłonie pachniały popiołem
jakbyś właśnie podpaliła most
na którym jeszcze stałem
usta miałaś ostre jak szkło
połknąłem światło dla miłości
lecz nie umiem krwawić w ciszy
kiedy krzyczałaś już koniec
deszcz tłukł się o dach
jak ślepiec bez przewodnika
utknąłem w drzwiach
jak odcisk buta w progu
niegodny nawet zapamiętania
mówią że odeszłaś
nie oglądając się na wiatr
wciąż próbujący odczytać
resztki mojego oddechu