usiadła na Kantcie
potarła skrzydła
jakby coś wiedziała o imperatywie
przebiegła po rozdziale o powinnościach
zatrzymała się na słowie „sumienie”
i znów odleciała
bez podziękowania
nie prosiła o kartę czytelnika
ani o ciszę
choć brzęczała z namaszczeniem
jakby głosiła manifest
była pierwsza tego dnia
i ostatnia
która przysiadła przy zdaniu
„człowiek to cel, nie środek”
a potem
zniknęła
w katalogu rzeczy niepoliczalnych