wypłynąłem
z kuchni do pokoju
z jedną herbatą
i dwiema myślami naraz
w telewizji – planetę znów coś spotkało
w mojej głowie – też
po drodze minąłem lustro
nie zwróciło na mnie uwagi
znów
usiadłem przy stole
jak przy sterze
choć nic się nie bujało
a potem długo patrzyłem w filiżankę
jakby coś miało się wywróżyć
ale wyszło tylko dno
i znajomy smak
szlaków nieodgadnionych