czasem boli mnie istnienie
ale tylko lekko
w okolicach mostka
nie mam Boga
ale mam rachunki
i drżące ręce
kiedy woda w czajniku
zbyt długo milczy
nie modlę się —
chyba że liczyć
jak codziennie
nie skaczę z okna
kiedyś wiersz
zostawił mi ślad na skórze
może ktoś pisał go z góry
ale jeśli był palec
to chyba się omsknął
bo stworzył mnie
tak w połowie
przez ból realny
aż do śmiechu i łez
w tej połówce żyję
nie pytając głośno
czy to już kara
czy wciąż tylko próba