na stole krew z winogron
i chleb pamiętający dotyk
nie zapisał się cud –
tylko cisza
która siedzi bokiem
bo nie wypada patrzeć
judasz miał miękkie dłonie
i spojrzenie
które umiało pocieszyć
nikt nie krzyczał
gdy łamał się sens
tylko stopy
umęczone drogą
rozmawiały ze sobą szeptem
pod stołem –
świat
wciąż niegotowy na miłość