umyłem ręce
jakbym mógł z nich zetrzeć
wszystko
pod paznokciem —
resztka dnia
człowiek z tramwaju
stara kobieta z krostą na brodzie
i moje nie
wypowiedziane zbyt miękko
twarz zdrapałem dokładnie
ale nadal patrzy
jakbym był winny
sobie
woda leciała długo
jak spowiedź
której nikt nie słucha
a potem zakręciłem kran
bo z krzyża też trzeba zejść
choćby po cichu
ręcznik wisiał obok
prawie jak ciało
przybite do ściany