po przebudzeniu
ciało składa się z okruchów
i jednej modlitwy
o to
żeby się nie rozsypać
okno cicho oddycha
nie zadaje pytań
przykłada szron do twarzy
i znika
mycie zębów
jest rytuałem
oczyszczenia słów
niewypowiedzianych
potem chleb
krojenie czasu
i masło
które nie zawsze chce się poddać
wreszcie buty
jak dwie trumny
na których stoję
żeby żyć