Kategorie
Post

bez tytułu

ojciec pluje słowem
jak w szybę
i łzawię

jestem artystą mówi
śmiech staje mu ością w gardle
eee pierdoły

a ja
siedzę po szyję w tym śmiechu
w kleju nie do zmycia

papier nie parzy
krew nie pyta o zgodę

piszę
bo inaczej zamilknę
a wtedy pokonam siebie

on ma ręce do młotka
ja mam ręce do słów

żadnych mostów nie zbudujemy