Wzięto człowieka.
Zwykłego.
Takiego, który rano herbatę, a wieczorem wiadomości.
Kazano mu kochać.
Nie objaśniono, jak długo.
Dano mu dwie ręce
(do przytulania, pisania protestów,
ewentualnie podnoszenia głosu).
Powiedziano: „to twoje sumienie” –
i nie wskazano lokalizacji.
Ustawiono zegar.
Nie chodził.
Ale tykał.
Podsyłano mu pytania,
często bez znaków zapytania.
Zdarzały się odpowiedzi,
których nie wypowiedział.
Testowano go ciszą,
przypadkiem, brakiem świateł.
Niektórym dodano dzieci,
innym — winę.
Na koniec nie podano wyników.
Złożono ręce
i zapisano:
„przypadek niepowtarzalny”.