wchodzi bez dźwięku
z bosymi stopami brudnymi od ziemi
zamiast słów ma w ustach pestki czereśni
siada na skraju łóżka
trzyma oślepionego misia
i pyta czy już nie boli
sięga po kartkę
gdzie dom niedokończony
rośnie w poprzek linii dłoni
jego oczy błyszczą
jakby znały mnie głębiej niż ja sam
dotyka zasłony
w którą kiedyś się zawijał udając ducha
teraz wygląda jak całun
kiedy zasypiam
słyszę jak wyjmuje z szuflady
mój stary zegarek
i znów próbuje cofnąć czas
pokrętłem które się urwało