świat wciąż stoi na jednej nodze
pajęcza nić łączy drzewo z ławką
i wszystkie rozmowy o pogodzie
są próbą ukrycia drżenia
dłoń odruchowo zbiera okruszki
jakby ktoś mógł je kiedyś policzyć
i stwierdzić tyle razy bałeś się
że zabraknie chleba albo światła
kot przeciąga się w słońcu —
mistrz dystansu głuchy na wyrzuty sumienia
przygląda się mrówce której marzenie
przypomina nasze — dotrzeć
do celu choć nie wiemy
czy w ogóle istnieje coś więcej
niż margines gdzie odręcznym pismem
notujemy
jestem tu przypadkiem
a jednak powtarzam w myślach
nie zapomnij mleka
nie zapomnij oddechu
nie zapomnij zadziwienia
gdy słońce w szklance wody
rzuca tęczę na ścianę