nie spiesz się z odpowiedzią
może właśnie nalewasz wodę do czajnika
może śpisz pod kraciastym kocem
albo liczysz swoje powroty do domu
nie spiesz się z rozumieniem
pytania od dawna gubią znaki zapytania
pamięć ćwiczy zapominanie
a czas — stary kuglarz —
przepycha minuty przez ciasne obręcze zdziwienia
w liście nie ma nic ważnego
kilka plam atramentu
ślady oddechu
tusz z pękniętego pióra
jeśli jednak odwiniesz papier
i przeczytasz na głos
było mi tutaj prawie dobrze —
może skiniesz głową
może poprawisz światło
może uwierzysz
że istniałem naprawdę