gdyby nie filiżanka
pęknięta wzdłuż ucha
mógłbym uwierzyć
że wszystko zdarzyło się przez nieuwagę
kiedy odchodziłaś
mrówki zbierały okruchy w kuchni
światło rysowało smugę na ścianie
księżyc ćwiczył swoje fazy
żadne trzęsienie ziemi
nie wdarło się do porannej prognozy
a w radiu wciąż dopytywali
o zaginionego kota z rudym ogonem
stracona miłość —
krucha przysięga
nie do pokazania nie do wyrzucenia
zagubiona w kieszeni płaszcza
mogę jeszcze długo żyć
wzruszać ramionami do cudzego szczęścia
wycierać kurze z porcelanowych aniołów
nie zadając pytań
gdzie koty chodzą nocami