Kategorie
Post

o języku ojczystym

urodziłem się w języku
nie pytając o zgodę

dostałem spółgłoski jak dziadkowe guziki
samogłoski — po matce
bo umiała oddychać ciszą

mówili „to piękna mowa”
więc nie wypadało
klnąć przy obiedzie
ani zbyt często mówić „nie wiem”

słów uczyłem się jak pacierza
później zgubiłem połowę
bo nie pasowały do nowych twarzy

kiedyś powiedziałem „miłość”
usłyszałem „brzmi poważnie”
zamieniłem na „lubię”
potem na „ok”
teraz tylko kiwam głową

język jest jak bilet
niby mój
ale muszę go skasować
żeby być

nie wiem
czy to ja mówię językiem
czy on mówi mną
gdy milczę z uprzejmości

ale jeśli kiedyś zamilknę
nie z braku słów
lecz z ich nadmiaru