Kategorie
Post

medytacje kosza

z początku myślałem
że jestem by coś kończyć
opakowania notatki
marzenia
spisane na odwrocie rachunku

stoję pod zlewem
nie marudzę
przyjmuję bez oceny
bananową skórkę
listy bez odpowiedzi
lusterko które pękło –
choć nie siedmiokrotnie

czasem trafia się coś z uczuciem
serwetka z restauracji
na której ktoś napisał
„przepraszam”
i nie wrócił z łazienki

świat mnie napełnia
dosłownie
choć nikt nie mówi o tym
w wierszach
jeszcze nie widziałem sonetu
do kosza z odpadkami

a przecież wiem o człowieku więcej
niż jego pamiętnik
nie to co zatrzymał
ale wyrzucił –
to dopiero portret

nie narzekam
czasem nawet śmieję się do worka –
mam ten przywilej
że zawsze wiem
kiedy coś naprawdę
traci znaczenie