kobieta w niebieskiej sukni
czyta książkę o zwierzętach
które nigdy nie istniały
jej palce suną po marginesach
jakby chciały coś dopisać
w tym czasie
na stole dojrzewa jabłko
światło osiada jak pył z innego świata
gdzieś niżej – pod podłogą
mrówki niosą święte ziarenka
w ciszy bardziej wymownej niż słowo
mężczyzna śpi z otwartymi ustami
jakby chciał połknąć sen
albo wypuścić z siebie ptaka
rzeczy układają się same
księżyc zaznacza kartki
a ciała leżą jak rzeki
– nie pytają dokąd