nad rzeką kobieta z czarną torbą
wyrzucała do wody zwiędłe kwiaty
jakby chciała nakarmić nimi ryby
albo duchy które kręciły się tu od lat
„pamiętam ten zapach” — powiedział mężczyzna
nie patrząc na nikogo
„kiedy w sierpniu przywozili jabłka z północy
a skrzynki skrzypiały jak stare wiersze”
tramwaj przyjechał pusty
drzwi otworzyły się i zamknęły
dla nikogo
w księgarni na rogu
kobieta z ołówkiem w dłoni
poprawiała marginesy w książce
której nikt nie kupił
od dziesięciu lat
wieczorem mgła przytuliła miasto
a latarnie
na chwilę zamieniły się w oczy
zwierząt czekających w ukryciu
mówię do siebie w języku
którego już nie rozumiem
ale głosy milkną
kiedy most znika pod stopami