na rogu stoi budka z blachy falistej
szyld przekrzywiony „sny za grosze”
ludzie ustawiają się w kolejce
jedni oddają koszmary w foliowych torbach
inni szukają spokojnych nocy
bez niepotrzebnych twarzy
sprzedawca w fartuchu z logiem marzeń
waży sen jak cukier
odcina rozpacz ponad miarę
wkłada do słoika z etykietą „gratis”
kobieta przede mną bierze dwa sny
jeden o plaży bez końca
drugi o kimś kto wraca
kiedy naprawdę trzeba
ja proszę o sen w którym śpię
i nic się nie dzieje
sprzedawca patrzy na mnie długo
mówi że taki to luksus
a luksus kosztuje podwójnie