to jedyny bóg
ma swoje świątynie
mówią na nie banki
w środku spokój
podłoga lśni
byś widział jak pusto
w odbiciu
tu wszystko mierzone
w cyfrach niemających
smaku zapachu ani ciężaru
a jednak ważą życia
dzienny licznik
za ile godzin oddałeś
jedną minutę
niczego –
co mogło być wszystkim
równanie bez ucieczki
a i tak zostawiasz odcisk
kupuję spokój
chwilę
w której mogę nie myśleć
ale na wyciągu zawsze błąd
i dopisek małym druczkiem
produkt nabyty
pozór bezpieczeństwa
cena jest wysoka
patrzę na monetę
zimny krążek udający wartość
uderzam nim w ścianę
nawet nie pęka
a ja
chciałbym
muszę to zniszczyć
wykasować
fałszywy system z głowy
żeby poczuć
darmową ciszę
ból albo deszcz
coś realnego
ale ręka drży
bo jutro znowu
trzeba iść
i sprzedać
kawałek swojej skóry
za obietnicę