na stole leży kromka chleba
jej zapach unosi się ponad kuchnię
jak pamięć dawnych żniw
i dłoni które pracowały w ciszy
przez okno wpada światło
przesuwa się powoli po ścianie
nie spieszy się
jakby wiedziało
że posiada nieskończoną skalę
na chodniku dziecko podnosi listek
przykłada go do policzka
i w tym prostym geście
świat odzyskuje niewinność
gdzieś w oddali odzywa się dzwon
i choć milknie po chwili
dźwięk zostaje w sercu
nagle rozciągając czas
ludzie odliczają minuty
ale w każdej minucie
może trwać wszystko
radość strata nadzieja spełnienie
dlatego uczę się patrzeć uważniej
bo w drobnych rzeczach
odsłania się nieskończoność
a w jednej sekundzie
można dotknąć wieczności