dziś rano
w pudełku po butach
znalazłem bilet do kina sprzed lat
film dawno zapomniany
aktorzy pochowani
w innych rolach
reżyser wciąż coś tłumaczy
widzom których nikt nie słucha
a jednak ten skrawek papieru
upiera się przy swoim
że naprawdę tam byłem
że śmiałem się w odpowiednich miejscach
że nie wyszedłem w połowie
cokolwiek zdarzyło się później
zostało wciśnięte w margines
przez ocalały przypadek
– świadka mojej drobnej obecności
tak łatwo zgubić siebie
między jednym rachunkiem
a drugim
dlatego składam dłonie
jak do modlitwy
i chowam bilet
z powrotem do pudełka
żeby mieć dowód
na wypadek gdyby znów zapomniano
że naprawdę istniałem