na drogach błoto niczym świeże wspomnienie
gumowce wciągają dzień coraz głębiej
na cmentarzu świece topią się szybciej niż słowa
a wosk spływa w ziemię jak spóźniona modlitwa
kobieta zbiera zmarznięte chryzantemy
mówi że trzeba im dać spokój
bo i tak zakwitną tylko w pamięci
na plebanii pachnie dymem i kapustą
ksiądz wyciera dłonie o sutannę
jakby chciał zetrzeć cudze grzechy
za wsią stoją krzyże z desek
pod nimi nikt już nie śpi
wszyscy czuwają w korzeniach