Poezja już umarła i nic jej nie wskrzesi
w cybernetycznym świecie- tym zero, i jeden.
Prostota algorytmu żyje na komendę
warsztatowych idei gdzie klaun cudnie bredzi
jakby — o ideałach, by wiersz bez plagiatu
w tematyce nakreślić. Więc czytam powoli
banialuki te same. W uczesaniu wzniośli
drgają między palcami lub w lustrze pomału.
Zapatrzony istnieję między głupotami
wyplutymi brutalnie przez języki czatów.
Na nic oklaski ślepe, gdy człowiek półnagi
w ponurym lochu siedzi. Może siebie zawiódł
by duszę wartościować i lekko wygładzić?
Poezja już umarła — tak suma summarum.