przeznaczenie przychodzi rano
siada ciężko na krześle
wraca z dalekiej podróży
nie musi niczego wyjaśniać
patrzę na nie ciężkimi oczami
jak przez zaparowaną szybę
i mam wrażenie
że przyszłość pulsuje pod skórą
jak ciepło zaklęte w kamieniu
choć jeszcze niczego nie odsłania
nie prosi
nie ponagla
czeka cierpliwie
aż zrobię ruch
który od dawna drży we mnie
niczym skrzydła gotowe do lotu
kiedy w końcu ruszam
świat napina się jak mięsień
bez sygnałów
bez znaków
tylko ja
i ta jedna droga
wyryta we mnie
po wewnętrznej stronie dłoni