cebula jest sobą do szpiku
a kamień nie miewa wątpliwości
czy wystarczająco twardo leży na ścieżce
tylko nam zachciało się wielokropków
wypadło na mnie
z siedmiu miliardów ról akurat ta
z dwiema nogami
lękiem przed przeciągiem
i uporczywym nawykiem sprawdzania
czy klucze są w prawej kieszeni
mogłem przecież utknąć w bursztynie
jako komar z ambicjami
albo być kropką nad i w traktacie
którego i tak nikt nie doczyta do końca
ziemia kręci się bez fanfar
choć przecież co sekundę ktoś tu właśnie
pierwszy raz widzi widelec
a ktoś inny zapomina na zawsze
barwę oczu sąsiada
kosmos milczy w sposób nienaganny
nie składa reklamacji nie żąda braw
a my w tym krótkim międzyczasie
pijemy herbatę jakby to było wydarzenie
na skalę co najmniej galaktyczną
i może właśnie nim jest
skoro na ten jeden łyk na to jedno mrugnięcie
cała reszta wszechświata musiała zaczekać
uprzejmie w kolejce bez protokołu