Kategorie
Post

nocny autobus

para na szybach
zbiera się od środka
jakby to co ważne
nie miało już wyjścia

wchodzą kolejni
wnoszą śnieg
wilgoć
i czas
który nie wraca

nikt nie pyta dokąd
sprawdza się tylko
czy ktoś jeszcze prowadzi

jedni stoją na końcu
inni siedzą na początku
bilet traci ważność
bez ostrzeżenia

grzejniki pracują nierówno
chłód i gorąco
krążą po plecach
jak pamięć

ktoś liczy przystanki
pierwszy drugi trzeci
niczym stopnie
w ciemnej klatce
bez wyjścia

na szybie zostają ślady
po czołach i dłoniach
znikają
zanim zdążą stać się czyjeś

drzwi otwierają się
często za wcześnie
czasem za późno

ktoś wysiada
zostawia po sobie ciepło
którego już
nie potrafimy oddać

autobus jedzie dalej
pełny
choć ludzi ubywa