język staje w poprzek
nie puszcza
słowa nie łapią napięcia
wypadają
rzeczy domknięte
szczelne
bez dostępu
mam je pod ręką
ściana
szkło
światło
nic więcej
mózg nadaje jednostajny szum
pusta taśma
kręci się w miejscu
jak zatory z małych liter
myśl kończy się w nadgarstku
dalej tylko ciężar
nie wersy
materia stawia opór
nie do skruszenia
i nagle wiem
że to kłamstwo
nie ma czego
odtworzyć
tu
t