Mówicie:
Kobiecość bez etykiet.
Słucham.
Lecz od początku świata
ta jedna
wrasta nam pod skórę.
Ewa.
To był przecież drobiazg.
Owoc mieszczący się w dłoni
i głód, by wiedzieć.
Wystarczyło.
Oś Ziemi drgnęła.
Stoję z boku
jako sprzymierzeniec
lecz pamiętam uśmiech
z tamtego ranka.
Niewinny z wyglądu.
Jak szept:
spróbujesz?
Mówicie:
kobiety są silne.
Wierzę.
Mało kto potrafi
z cudzej kości
ulepić historię świata.
A potem patrzeć
bez mrugnięcia
jak on stawia pierwszy krok
nad przepaścią.
I jeszcze szepcze:
dziękuję.