stoimy w kolejce
każdy ze swoim zdaniem
jak z numerkiem na mięso
tylko mięsa nie ma
są wykresy
słupek rośnie
słupek maleje
słupek się krztusi
— trzydzieści pięć procent wierzy
— dwadzieścia dwa nie wie
— reszta krzyczy więcej
i tak się dzielimy
na pół
na ćwiartki
na margines błędu
kłócimy się o przecinek
tylko zdania nie ma
telewizja pokazuje nas
w kolorach
jakbyśmy byli flagą
tylko że podartą
splugawioną z każdej strony
aż zostaje
biało-czerwona szarpanina
potem przychodzi nowy sondaż
i nagle
wszyscy mają rację
tylko kraj dalej stoi
w tym samym miejscu
i patrzy
jak przesuwają go o jeden procent
w lewo
w prawo
aż w końcu
nie wiadomo
czy to jeszcze my
czy dzień na kacu