wracam gdy ciemność
rozsuwa ściany
prowadzi przez miejsca
których już nie ma
dom o jasnych ścianach
między cienkimi pniami
pod stopami
skrzypi wyschnięta trawa
tam zaczynałem śnić
ojciec milczał przy stole
matka woła mnie do środka
czas rósł we mnie
twoich dłoni mamo
już nie było
nawet wtedy
gdy trzymałaś łyżkę
czekam aż coś się odezwie
nic
nawet muchy
zatrzymały się w locie
to miejsce wraca
ale nie pamięta
że zostało na dłużej niż trzeba
stoję
i nie mam gdzie wrócić