Kategorie
Post

tkanka i syntetyk

słona wilgoć pod kołnierzem
asfalt paruje
niebo jak wyprany ortalion i benzyna

krew ciąży w skroniach
język bada krawędź zęba
ostry punkt oparcia w zbyt gładkim świecie

w przejściu podziemnym
perfumy gryzą się z chlorem
ciała zsuwają się w jedną masę
miękką architekturę w sieciówkach

nikt nie patrzy w oczy
pod stopami mięknie grunt
żółte światło rozpuszcza kształty
jarzeniówki brzęczą nad głowami

skurcz mięśnia
dłoń trafia na chłodną poręcz

zaklejeni w pośpiechu
etykieta marszczy się od potu

wracasz do pokoju
klej do paneli trzyma powietrze

dłoń na ścianie
pod tynkiem drżą rury i cudze kroki

lęk wraca
przegryza skórę

pod poliestrem
wciąż coś bije