nie zaczynam od ojczyzny
bo za łatwo ją wtedy
postawić na baczność
wolę patrzeć
jak biało-czerwony materiał
porusza się lekko nad oknem
jakby ktoś sprawdzał
czy jeszcze oddychamy razem
na rynku ludzie idą wolno
dziecko ciągnie matkę za rękaw
ktoś niesie kwiaty
inny milczy za wszystkich
konstytucja nie szumi w papierze
jeśli nikt jej nie bierze do rąk
jest w tym
że jeden człowiek
nie powinien bać się drugiego
jest w ławce
na której ktoś zostawił miejsce
dla nieobecnych
w głosie
który nie krzyczy
a jednak nie daje się uciszyć
w dłoni
wyciągniętej wtedy
gdy nikt nie patrzy
dzisiaj Polska
nie potrzebuje wielkich słów
wystarczy
żebyśmy stanęli obok siebie
tak blisko
aż wstyd będzie
odwrócić wzrok