właśnie minąłem siebie sprzed chwili
na ruchomych schodach w metrze
miałem minę jakbym pomylił piętro
z cudzym życiem
za rogiem atlas przeglądał
własny spis treści
nie mógł znaleźć świata
a przecież stał na nim
ptaki w parku układają
nuty z pogiętych biletów
dźwięki odbijają się między ławkami
wciąż wracają z inną pieczątką
w kieszeni mam okruch chleba
i rachunek z kawiarni
na którym ktoś obcy
dopisał ołówkiem dziękuję
nie wiem komu
nie wiem za co
ale to chyba wszystko
co mogę unieść