wakacje przyszły znowu
z reklamówką czereśni
i lepkimi palcami dzieci
na klatce ktoś wynosi walizkę
jakby niósł z domu
lepszą wersję siebie
wszyscy mają dokąd jechać
zostałem przy oknie
w pokoju
gdzie lipiec od lat
przesuwa tylko światło
na parapecie leży bilet
sprzed dawnego lata
wyblakły tak bardzo
że nie ma już miasta
jest tylko data
do której nie umiem wrócić
mówię cicho
ale lato
nie słyszy
idzie dalej
z wodą we włosach
po kąpieli w rzece
i nawet nie ogląda się
czy ktoś jeszcze
stoi za szybą