najlepiej mi się samemuje
gdy dzień nie prosi
żebym go poskładał
krzesło stoi bokiem
jakby miało własne nie
herbata stygnie
po mojej stronie
nie pyta
dla kogo
nie muszę nikomu
odludzić miejsca
ani prostować głosu
przed wejściem
za oknem
miasto paruje ludzi
do siebie
ja zostaję krzywo
trochę przy stole
trochę poza nazwą
nikt mnie nie dopina
do zdania
nikt nie liczy
ile mnie brakuje
i wtedy
ten brak
przestaje być ubytkiem
nie do pary
ale własny