Cztery ścieżki dzień przynosi,
jeden wybór zawsze mamy.
Reszta znika bez wartości,
nie powrócą już ich ślady.
Niezależnie od kierunku,
którą drogą znów ruszymy,
życie szepcze: nie oszukuj —
to wędrówka pełna winy.
Dzisiaj, kiedy patrzę w chmury,
chciałbym zerwać jedną z nieba,
nim przeminie obraz złudny,
w którym żyje twarz dziecięca.
Zapatrzony w piękne wizje,
wciąż pragnąłem być dorosły.
Teraz jednak lepiej widzę,
jak czas grywa ze mną w kości.