syn śmieje się przy stole
tak samo jak ty
unosi jeden kącik ust
jakby resztę radości
zostawiał dla siebie
zatrzymuję łyżkę
nad talerzem
pyta
co się stało
mówię nic
nie wie
że właśnie wróciłaś
na sekundę
w jego twarzy
potem kruszy chleb
narzeka na zupę
jest cały sobą
a ja jeszcze siedzę
w cieniu twojego uśmiechu
i nie proszę go
żeby śmiał się inaczej