Kategorie
Post

po pierwszym grzmocie

burza weszła nagle
miasto skuliło ramiona
pod reklamą kebabu

autobus stanął przy krawężniku
z zaparowanym pyskiem

drzwi otworzyły się ciężko
wypuściły ludzi
i resztki ciepłego powietrza

pod daszkiem sklepu
obcy stali tak blisko
że każdy oddech
przestawał być własny

mężczyzna w garniturze
trzymał ziemniaki w mokrej reklamówce

kobieta przycisnęła chleb do piersi
jakby wynosiła go z pożaru

dziecko zamilkło
po białym błysku za kamienicą

przez chwilę
nikt nie umiał być osobno

deszcz bił po szybach
aż szyldy gasły
jeden po drugim

jakby miasto
mrugało
wspólnymi powiekami