piętnastego lipca
słońce nie wybrało strony
jednakowo grzało
czarne krzyże
stal na ramionach
końskie grzbiety
i spękane usta
w obu szeregach
chorągwie wiedziały
kto jest swój
konie miały w tej sprawie
inne zdanie
przed bitwą śpiewano bogurodzicę
każdy głosem
który miał jeszcze przy sobie
potem kopie pochyliły się
jakby ziemia
żądała podpisów
w południe leżały na niej
tarcze bez herbów
rękawice bez dłoni
i wielkie plany
nagle ludzkiego wzrostu
wieczorem zwycięzcy
liczyli chorągwie
pokonani
przestali się liczyć
następnego ranka
zboże podniosło się pierwsze
nie wiedziało
że zrobiło to
po polskiej stronie