Kategorie
Post

po pożarze

kora odchodziła płatami
czarna i lekka
rozpadała się
zanim zdążyłem jej dotknąć

pień oddał dłoni ciepło
jakby ogień nie wiedział
że już się skończył

nie było ptaków

tylko szyszki
pękające jedna po drugiej
i chrząszcz pod korą
wiercący w ciszy

las pachniał mokrym żelazem
i gorzkim dymem

nie zabrałem stamtąd nic

przez kilka dni
wszystko czego dotknąłem
miało słoje