Kategorie
Post

Kolej życia

Spóźniony pociąg nadjeżdża,
przynosząc nagłą przemianę,
po szynach życia pośpiesznie,
torami ślepca w nieznane.

Siłą zmienione marzenia,
już życie całe spisałem,
nie tędy krzyczy sumienie,
światła dostrzegam zuchwałe.

Pociąg spóźniony nadjechał,
po szynach głowa się toczy,
semafor mrugnął powieką,
przynosząc oddech pomocy.

Kategorie
Post

Odejdę

Tak, aby nikt nie zauważył
Świat umarł dawno
Ludzie
Snują się po speszonych chodnikach

Patrzę przed siebie

Woła mnie
Prawdziwy świat

Bez ludzi

Obłudy
Cierpienia
Kłamstwa

Nienawiścią złączone schematy
Chodzące dwunożne komputery
Sprężyny systemu nienawiści

To nie ja!

Poczekam cicho
Na jutro

Wiem, nie nadejdzie

Pozostanę w złudzeniu
Spętany łańcuchem delikatności
Wrażliwie przebijającym skronie

Gorejący krzew
Płomieniem wydobędzie prawdę

Powrócę

W snach co krzykiem pobudzą
Choćby resztki

Człowieka

Którego pamiętam tylko z marzeń
Snem osnutych spojrzeniem
Nierealnej wyobrażni

Już odeszła
Uśmiechnięta wiara

Pozostało cierpienie
Ścisnięte gardło bólem

Sznurem niezrozumienia
Judaszowa pętla
Zabierze w ciemność

Ruchomymi schodami
Wprost

Do lepszego świata

Kategorie
Post

Ostatnie objawianie

Skuty rano kajdanami,
osądzony i skazany,
Piłat wyrok wydał srogi,
ubiczować- wnętrze spalić.

Już prowadzą z bólu płonę,
tętent koni nagle słyszę,
to ostatni głos nadziei,
by do raju duszę wzięli.

Czterej jeźdźcy rumak biały,
blask korony- lecą strzały,
głosy milkną, zło odeszło,
tylko cisza — spokój wieczny.

Zdj. shop07004.hdisadjdkh.ru

Kategorie
Post

Przyćmienie

Wielką radość serce niesie,
taka sama dusza nowa,
szybko życie swoje zmienię,
znaczna szansa — tylko moja.

Wszystko sprzedam i wyjadę,
drugi koniec wszakże Polski,
pierwsze kroki już zrobione,
takie szybkie — koniec troski.

To internet przecież tylko
zwykłe pismo i telefon,
panna męża już posiada,
dwójkę dzieci- psa małego.

Także prysły złudne plany,
teraz siedzę- myśląc cicho,
co też umysł mój przyćmiło,
tylko ściany śmiechem milczą.

Kategorie
Post

Matematyk

Matematyk Marcin z Ostrołęki,
doprowadził siebie do udręki.
Do spowiedzi przystąpił,
gdy małżonce poskąpił,
przyjemności działania od ręki.

Kategorie
Post

Dla M. (ten czas)

Cicho płacze chmurne serce,
chociaż wstaje, patrząc skrycie,
nie zauważam twej piękności,
może troszkę niedowidzę?

Śmiechem raniąc nieświadomie,
może chciałem -tego nie wiem,
zawładnęłaś mym umysłem,
teraz ze mnie — ty się śmiejesz.

Błahe żarty gorycz niosły,
wiele bólu, odtrącenia,
zawsze wracam tam myślami,
do pierwszego zapomnienia.

Miłe chwile, promyk wiosny,
w tej altanie za jabłonią,
chociaż wszystko to wyśnione,
niespełnione myśli płoną.

Już niedługo w oczy spojrzę
i doczekać się nie mogę,
czy iluzją podniecony,
czy uczucia — tak spragniony?

Kategorie
Post

Grobowa miłość

W owocowym cichym tańcu,
usta szeptem celebrują,
wielka słodycz rzeką płynie,
nieskończoną radość czuję.

To uniesień zmysłów sprawka,
gdy w altanie poprosiłem,
skosztuj proszę tego jabłka,
zakazany owoc płynie.

Tajemnicza cicha rzeka,
hałasuje swym oddechem,
a ty muskasz delikatnie,
pod powieką krew się leje.

Choć udajesz że nie widzisz,
sine usta już odeszły,
wczoraj cicho o poranku,
gdy płakały szare wierzby.

Spoglądamy tu na siebie,
trochę inni zatraceni,
mało miejsca w cichej trumnie,
pocałunkiem wciąż złączeni.

Kategorie
Post

W krzywym zwierciadle  

Troszkę mnie smuci i nie rozumiem,
jakie to śmieszne on się przewrócił,
samochód rozbił, taki był ładny,
dom mu się spalił, a był na raty.
 
Żona odeszła, mówiłam Heniu!
Jak biegała do tego spod czwórki,
Nie! Ja całkiem przypadkiem widziałam.
Zobacz … haha znów idzie po wódkę
 
A jakby swoim życiem się zająć
i w lustro spojrzeć z samego rana,
czyje odbicie tam zobaczymy,
człowieka! Czy już zwykłego chama?
 
 

Kategorie
Post

Skacowany Jan (limeryk)

Rozmówić się chciał Jan z Ostrołęki
Żona Krysia sprawiała mu męki
Zaczął ostrożnie- posłuchaj
Speszony usłyszał- dmuchaj
Znowu na twarzy miał ślad od ręki

Kategorie
Post

Jutro zasłonięte oparami absurdu

Nadzieja to tylko obraz co ludzki umysł stwarza
by zabić cierpienia, które życie przynosi…

Widziałam w parku naszą ławeczkę
na której zawsze siedzieliśmy
stare ścieżki zarośnięte pokrzywami

Nasze serca pełne młodzieńczych marzeń
zastygłe czasem odwróconego zegara

a teraz

zgorzkniałość i złość każdego dnia

nie cofniesz wypowiedzianych słów
nie zamierzam zapomnieć cierpienia

co teraz

Wzbierają fale odpływu co ślady nasze
zniekształcają grzebiąc pamięć
przeszłości

słowa

jak kamień rzucony po wodzie
odbijają się pustym wspomnieniem

bez nadziei

jutro
odeszło
wczoraj