Zapiski miłosne płoną.
Walizki dwie spakowane,
zostawiłem na peronie.
Ostry nóż przeciął pragnienia,
kłamliwy rozkład urojeń.
Megafon krzyczy spóźniony!
Gdzie dworzec, ludzie, walizki,
wszystko odjechało- krzyczę!
Gdzie — dusza moja i serce?
Wszak odjechały bagaże.
Prosto do piekła- przeklęte.