Wykrochmalone zmysły sztywnieją,
stężałe niczym zatruty diament.
– Błyszczysz niosąc iluzji pragnienie-
bezpiecznie chowasz kredowy kamień.
Biały makijaż po twarzy spływa,
niczym talk obliczem arlekina,
azyl zniknął odsłaniając prawdę,
stałem się teraz typowym błaznem.
Ukryty diament wspólnie błyszczący,
schodami Jakubową Drabiną,
podążał razem nieznaną krainą-
zwykli ludzie maskami będący.
I kwitnie kraina piękną czułością,
a skowronki śpiewają melodie,
„O miłości” co to znaczyć może?
Stendhal myślami pięknie odpowie.
„Miłość jest rozkosznym kwiatem,
ale trzeba mieć odwagę
zerwać go na krawędzi przepaści”