Tak wysoko, choć śpi spokojnie,
nasze pierwsze pragnienie.
– W górach byliśmy, pamiętasz?
– Żartujesz chyba przecież.
Pamiętam uroczego kochanka,
bajecznie błagał o rękę.
Ostatni raz miłość wyznałeś,
później powtarzałeś nie będę.
Morzem alkoholu dni obliczasz,
zaklinasz, że już nie będziesz.
Pamiątka- tak to nazywasz,
miała duszę i serce.
Wyrwali z blejtramu obraz,
miłość, nadzieję i wnętrze.
Wzlatuje na chmurce pierzastej,
opada deszczem westchnień.
Ty mnie do tego zmusiłeś,
wmówiłeś, będzie lepiej.
Ja zatracona wierzyłam,
odejdź- już nigdy więcej.
zdj.pixabay.com
