Czekam na ciebie w altance złocistej,
słońce rozgrzało ogrodu ponętność,
kwiaty zakwitły na naszą rocznicę,
namiętnych spotkań za uroczą rzeką.
Wianki z kaczeńców radośnie pletliśmy,
przy śpiewie kosów złączeni całusem,
gorące ciała w połysku gwieździstym,
tańczyły blaskiem księżyca posłusznie.
Ślicznie wyglądasz w chabrowej sukience,
Złudzeniem witasz, kołysząc pragnienia.
Spełniasz przysięgi- zebrane pretensje;
Spaliłem listy w zamkniętych kopertach.
Zazwyczaj nocą z rumieńcem wspominam,
mgnienie miłości — zaczekam- już świta.