Nie ma jakichś stałych granic
wszystko płynie pędem życia
wczoraj chciałaś tylko zranić
dzisiaj mnie o drogę pytasz
Kocim wzrokiem łasisz zmysły
nad jeziorem łez wylanych
pragniesz jeszcze mi się przyśnić
wbić pazury w krwawe rany
Twoje miejsce już zajęte
listów nawet nie otworzę
drogę wskażę nader chętnie
ruszaj dalej zdrady wzrokiem
Przestań teraz płakać rzewnie
cofnąć czasu ciężkie bramy
ledwie marna dusza blednie
człowiek powstał wielce słaby