Kategorie
Post

między życiem a jutrem

ujrzałem liść w parku
swobodnie opadał z drzewa
pożółkłe emocje ukrywał
o dawnym pięknie
gdzie
wicher smagał nadzieją

kartka papieru wyrokiem
biała
choć frunę swobodnie
niczym blady skowronek
zostałem sam

wczoraj snem uciekło
i winy anielskie
świata w pieluchach

nikt już o mnie nie dba
dawno przestał słuchać